Kariatydy z Sądu Najwyższego

SONY DSC

 

Podobno nie kopie się leżącego, ale pomysł na ten wpis pojawił się w mojej głowie zanim Wprost wywołało aferę.

W każdym bądź razie, na fotce mamy niedoszłą frontową elewację budynku Sądu Najwyższego przy pl. Krasińskich w Warszawie. Te ładne panie, podobno dwie córki i żona architekta Marka Budzyńskiego, który budynek zaprojektował, znajdują się od strony parkingu, mocno ukryte a o ich istnieniu większość przejeżdżających ruchliwą ulicą po prostu nie ma pojęcia…

A miało być tak pięknie… Podobno trzy smukłe panie Budzyńskie miały stać od frontu, od strony placu Krasińskich i pomiędzy nimi miało się znajdować reprezentacyjne wejście do gmachu sądów. Niestety… Jak wieść gminna niesie, rzekomo miał interweniować mieszkający po sąsiedzku biskup, bowiem nie godziło się żeby trzy smukłe i piękne panie znalazły się tak blisko kościoła… Nadmieniam, że wszystkie trzy są ubrane od stóp aż po szyje. No cóż… Może po prostu no comment.

W każdym razie architekt rzekomo budynek obrócił o 180 stopni i swoje kobiety umieścił od strony parkingu i tam też po dziś dzień można je obejrzeć.

UZUPEŁNIENIE – 4.09.2013

A jednak historia o naciskach okazała się niczym innym jak ściemą albo inaczej – urban legend. Piszę o tym tutaj.